Mądry Anks po szkodzie czyli o zdarzeniach drogowych

Doczekałam się pierwszego poważnego zdarzenia drogowego ze swoim udziałem i nie ze swojej winy.

Otóż, wczoraj rano w deszczu i w czerwonej, oczojebnej pałatce rowerowej jechałam rowerem drogą rowerową na Piłsudskiego od strony miasta. Z racji pogody i wiatru nie jechałam zbyt szybko (na szczęście). Zbliżałam się właśnie do przejazdu rowerowego połączonego z pasami dla pieszych na wysokości mniej więcej Biedronki. Widziałam, że debil w małym Peugeocie stanął na pasach i częściowo na przejeździe rowerowym, chcąc się włączyć do ruchu na Piłsudskiego. Ponieważ zostawił mi na tyle miejsca, że uznałam, że go ominę przed jego maską oraz założyłam, że mnie doskonale widzi (ta pałatka jest naprawdę oczojebna i duża plus nie ma w tym miejscu po drodze żadnych drzew ani słupów) – ruszyłam przed siebie. Niestety, jak się boleśnie przekonałam – nie powinnam naiwnie wierzyć, że inni będą sie trzymać przepisów tak jak ja. Akurat jak wjechałam na przejazd, gościu ruszył. I uderzyłam kołem w bok samochodu, na szczęście z małą prędkością, więc nawet nie spadłam z roweru (chociaż gdybym miała już SPD, to kto wie). W szoku oczywiście zaczęłam się na gościa wydzierać, że jest debilem, ale nie zatrzymałam go (wielki błąd) i pojechał. Ja zeszłam z roweru, żeby go obejrzeć.

Straty? Przekrzywiona kierownica (na szczęście mam niezbyt mocno dokręconą, więc mogłam ją naprostować trzymając koło między nogami), pogięty stelaż od błotnika, spadnięty i zaklinowany łańcuch (trzeci raz mi się to zdarza ;/), trochę potłuczeń. Ponieważ było rano przed pracą i nie chciało mi się bawić – zwłaszcza w deszczu – w ściąganie osłony, rozpinanie łańcucha, nakładanie, zapinanie i znowu zakładanie osłony – postanowiłam podjechać do domu MPK (dzięki bogom, już można). Niestety, wieczorem przy oględzinach roweru okazało się jeszcze, że koło jest zdecentrowane ;//

Dzisiaj za to wyczytałam tu (nie wiem, czy jest gdzieś nowszy na 2013), że:

  • za nieustąpienie przez kierującego pojazdem pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe dla rowerzystów jest mandat w wysokości 350zł oraz 6 punktów karnych
  • za zatrzymywanie się na przejściu dla pieszych lub na przejeździe dla rowerzystów (…) – mandat w wysokości 100-300zł (informacji o punktach karnych nie znalazłam) ***

A ja muszę jeszcze dodatkowo wydać 50zł na centrowanie i właściwie mogłabym wymienić błotnik. Morał na przyszłość?

Po pierwsze, zatrzymuję delikwenta, informuję o przewinieniu i co za to grozi oraz proponuję alternatywę rozłączną: albo zgłaszamy na Policję i dostaje duże kuku w portfel albo daje mi 100zł na naprawy i każdy jedzie w swoją stronę. Korzyść z drugiego rozwiązania jest obopólna – nie musimy czekać 1,5h na drogówkę, on nie dostaje mandatu, a ja dostaję od razu kasę na naprawy (wiem, ile trwa wyciąganie kasy z OC). Jakby sie okazało, że jednak jest coś więcej się stało, np. mnie, zawsze mogę iść na Policję, zwłaszcza w przyszłości, gdy już będę miała sprzęt do dokumentowania przejazdów.

Po drugie, muszę się w końcu nauczyć stosować zasadę ograniczonego zaufania. W takiej sytuacji chyba jednak lepiej dla mnie było przejechać za samochodem, a nie przed nim.

Fuck this shit, kupuję GoPro.

*** Disclaimer: Miałam mega problem ze znalezieniem pełnej treści taryfikatora mandatów, który obowiązuje od 9.06.2013. Nie widzę go na żadnej stronie policyjnej (są takie sprzed 2 lat), a nie mam czasu szukać teraz bardzo dokładnie. Na żadnej stronie nie znalazłam zestawienia wysokości mandatów z punktami karnymi (punkty karne zależą od wysokości mandatu? Nie wiem)

5 thoughts on “Mądry Anks po szkodzie czyli o zdarzeniach drogowych

  1. lavinka

    W dużych miastach bywają kamery, jest łatwiej. Ale mam to samo, nawet mi nie przyjdzie do głowy wołać smerfy, zwyczajnie cieszę się, że przeżyłam i martwię, czy rower cały :(

    Reply
  2. Izu

    No ja nie jestem zwolenniczką szukania kogoś przez kamery miejskie w celu “zemsty”, żeby złapała go policja, wlepiła mandat itd. Myślę, że żaden kierowca, poza świrami, nie wali w rowerzystę umyślnie, a potrącenie kogoś na przejściu/przejeździe rowerowym jest i tak sporym stresem, który domyślam się, zadziała edukacyjnie i pan z Peugeota już zawsze się trzy razy rozejrzy zanim wjedzie.
    Fakt faktem, że szkoda sprzętu i lepiej było wziąć przynajmniej kontakt, żeby przesłać rachunek za naprawę i gdyby ewentualnie po czasie wyszły jakieś obrażenia, których na początku nie poczułaś…
    No ale jak już w tytule było – mądry Anks PO szkodzie :] Reszta może tylko uczyć się na Twoim przykładzie.

    Reply
    1. lavinka

      A teraz wyobraź sobie, że samochód potrącił Twoje dziecko. Nic mu się nie stało, tylko obtarcia i skaleczenia. Nadal uważałabyś mandat z kamery za coś takiego za zemstę?

      Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *